Lenistwo a historia pieniądza

W Internecie krąży cytat, który jest przypisywany Billowi Gatesowi: „do najtrudniejszego zadania zawsze wybrałbym kogoś leniwego… On zawsze znajdzie najprostszy sposób, żeby to zrobić”.

Myśl ta ma w sobie wiele prawdy – głównie dlatego, że nasze codziennie życie otoczone jest przedmiotami, które zostały wynalezione po to, aby ułatwiać nam życie, czyli poniekąd zostały wynalezione z lenistwa. Zgadza się to ze starym polskim przysłowiem: „potrzeba jest matką wynalazku”. Analizując historię pieniądza, spróbujmy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy samo lenistwo wystarcza do tego, aby uczynić nasze życie lepszym i znaleźć drogę do najszybszego i najprostszego rozwiązania?

Historia pieniądza rozpoczyna się w tym samym momencie, w którym została wykonana pierwsza transakcja handlowa. Na samym początku były to wymiany barterowe. Partnerzy handlowi wymieniali się tym towarem, którego mieli za dużo lub takim, który w danej chwili nie był potrzebny. Stwarzało to pewne kłopoty logistyczne, ponieważ mając dużo mięsa z polowania i szukając ziemniaków, musieli oni znaleźć taką osobę, która potrzebowała mięsa i uprawiała ziemniaki. Czasami wyszukanie takiej osoby graniczyło z cudem, więc leniwi (czytaj: zaradni, mądrzy ludzie) wymyśli uniwersalną miarę, która w sposób jednoznaczny wartościowała każdy przedmiot. Miara ta musiała spełniać kilka podstawowych warunków:

  • musiało jej być na tyle mało, aby nie dochodziło do sytuacji, w której wszyscy mają jej pod dostatkiem, ale jednocześnie na tyle dużo, żeby każdy mógł się nią posługiwać;
  • musiała być pożądana przez ludzi.

Nie została ona odnaleziona od razu i w każdym zakątku świata odbywały się eksperymentalne próby wyznaczania jej. Próbowano używać roślin, zwierząt, muszli, tulipanów, poroży, szlachetnych kamieni i minerałów. Po pewnym czasie wyłoniono dwóch faworytów: srebro i złoto. Politycy w Wielkiej Brytanii w XIX wieku, która była w tych czasach mocarstwem, wybrali złoto, które pomimo swoich wad stało się powszechnie akceptowaną miarą1. Jednakże w czasach hegemonii złota rozwój pieniądza nie został zablokowany. Ludzie leniwi na każdym kroku przekonywali się, że złoto jest ciężkim kruszcem i przenoszenie go z miejsca na miejsce wymaga sporo wysiłku. Administracja państwowa bała się dodatkowej pracy związanej z tłumieniem buntów społecznych, gdyby transport monet nie został dostarczony na czas. Jakub de Meulles, który był urzędnikiem w Nowej Francji, czyli w Kanadzie, wpadł na genialny w swojej prostocie pomysł, jakim było zastąpienie monet kartami do gry. Na samym początku karty były wykorzystywane tylko zimą, gdy statki nie mogły w szybki sposób pokonać Oceanu Atlantyckiego. Jednakże później, gdy okazało się, że drukowanie kolejnych kart jest bardzo szybkie i ludziom spodobał się nowy sposób płatności, to pieniądz fiducjarny – czyli oparty na zaufaniu do emitenta – zatriumfował w Kanadzie, a następnie na całym świecie.

Dzisiaj nawet bardziej niż w XVIII wieku ufamy naszym emitentom. Już nawet nie potrzebujemy banknotów z narysowanym nominałem – wystarczą nam karty, które unowocześniliśmy, tak by nasze oszczędności były na nich zapisane cyfrowo.

Tak pokrótce wygląda historia handlu i pieniądza, w której to leniwy człowiek odegrał bardzo ważną rolę. Znalazł najprostszy sposób na wymianę handlową. Niestety kierowanie się tylko lenistwem w życiu jest podobne do wspinaczki górskiej, w której nie zabezpieczamy sobie drogi powrotu ze szczytu. Musimy ciągle pamiętać o sytuacji na Węgrzech w 1945, w Niemczech w 1923, Zimbabwe w 2007, Polsce w 1989 oraz o wielu innych krajach, gdzie milionerów i miliarderów nie stać było nawet na kupno bułki z powodu ogromnej inflacji. Społeczeństwa zaufały wtedy ludziom leniwym i nieodpowiedzialnym i zabrnęły z nimi ślepo na szczyt, nie zważając na to, że szczyt do dopiero połowa drogi.

Fotografia: FreeImages.com/Kimberly Vohsen

1. Ustawa Bankowa z 1844 roku wprowadziła podstawy systemu waluty złotej w Wielkiej Brytanii.