Dywersyfikacja jako klucz do godnej emerytury

Bartłomiej Borzucki, Dywersyfikacja jako klucz do godnej emerytury

Emerytura to czas, w którym konsumuje się owoce zbierane przez całe życie. Ważne jest, aby to, co zbieramy, dobrze lokować, ponieważ tak naprawdę nie wiemy, ile pieniędzy będziemy potrzebowali w czasie jesieni naszego życia. Nie znamy naszego przyszłego stanu zdrowia, nie wiemy, gdzie będziemy mieszkać i nie jesteśmy w stanie przewidzieć cen za 20 lub 30 lat. Dlatego planowanie emerytury bez klucza, którym jest dywersyfikacja, wydaje się niemożliwe.

W dostępnej literaturze oraz w wywiadach z ekonomistami, managerami lub przedsiębiorcami figuruje cała gama rad, jak zapewnić sobie godne świadczenia na starość: można odkładać na państwową emeryturę, kupić nieruchomości, inwestować w papiery wartościowe, kupować złoto, dzieła sztuki, wina lub po prostu oszczędzać i wydawać mniej, niż się zarabia oraz rodzić dzieci, które pomogą nam na starość. Każde z tych rozwiązań ma swoje historyczne oraz ekonomiczne uzasadnienie, jednakże warto się zastanowić, czy osobie, która żyła sto lat temu, implementacja tylko jednej z tych rad dałaby pewność godnego życia na emeryturze?

System emerytalny

Zacznijmy od świadczeń gwarantowanych przez państwo. Pojawiły się one po raz pierwszy na ziemiach polskich pod zaborem pruskim. Następnie po uzyskaniu niepodległości musieliśmy czekać aż do roku 1934, aby stworzyć ZUS oraz jednolity – to znaczy działający w całym kraju – system emerytalny. Dlatego osobie urodzonej około 100 lat temu nie przyszłoby nawet do głowy, aby zdać się tylko na państwową emeryturę. Obecnie największymi orędownikami tego rozwiązania są ludzie w wieku około 50-60 lat, czyli osoby, które przez całe życie miały przeświadczenie, że otrzymają emeryturę oraz widziały na własne oczy, że ich rodzice dostawali państwowe świadczenia. Trzeba jednak pamiętać o tym, że państwo jest co prawda gwarantem wypłacalności emerytur, ale jednak nie da nam pewności, jak będą one wysokie oraz od jakiego momentu będzie płacone świadczenie. Stąd opieranie swojej spiżarni tylko na owocach, jakimi są emerytury państwowe, może skutkować tym, że będziemy mieli mało kaloryczne posiłki oraz w przypadku, gdy nie dożyjemy do emerytury, nie będziemy mogli przekazać naszych owoców bliskim.

A może inwestycje?

Wydaje się, że inwestycja swoich pieniędzy w złoto jest pewna i sprawdzona. Jednakże gdybyśmy całe swoje oszczędności ulokowali 100 lat temu w złocie i oczekiwali godnego życia na emeryturze, to moglibyśmy się bardzo rozczarować. 3 kwietnia 1933 roku prezydent Stanów Zjednoczonych Roosevelt znacjonalizował całe złoto swoich obywateli z powodu wielkiego kryzysu i widma bankructwa. Dodatkowo na przestrzeni 100 lat przez Polskę przechodziły dwie wojny światowe oraz mieliśmy okupację sowiecką, a zatem ulokowanie całych oszczędności w złocie mogłoby oznaczać, że nasza spiżarnia w momencie przejścia na emeryturę byłaby po prostu pusta.

Inwestycje w nieruchomości wydają się stabilnym źródłem dochodu, ale należy pamiętać o tym, że granice państw nie są dane raz na zawsze oraz że obecny brak działań wojennych w Europie nie oznacza, że będzie tak samo przez najbliższe 30-40 lat. Inwestorzy kupujący 100 lat temu mieszkanie w przedwojennej Warszawie, Lwowie lub Wilnie, zostali najprawdopodobniej z niczym po rewizji granic i zniszczeniach wojennych. Ale oczywiście można było także mieć szczęście i posiadać mieszkanie w jednym z miast, które nie ucierpiały w czasie II Wojny Światowej – np. w Krakowie lub Lublinie.

Inwestycje w papiery wartościowe, bony skarbowe lub akcje także nie muszą zakończyć się sukcesem. Zdarza się, że nawet solidne firmy z długą historią i bogatym doświadczeniem bankrutują. Także państwa zmieniają nazwy, ustroje lub struktury, a emitowane przez nie papiery potrafią w ciągu kilku godzin stracić całą wartość. Przykładowo hiperinflacja, która nawiedziła Polskę na przestrzeni ostatnich 100 lat dwukrotnie (w latach dwudziestych oraz na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych), całkowicie zrujnowała oszczędności i zmusiła do rozpoczęcia zbiórki pieniędzy od początku.

Dzieci wydają się pewną inwestycją w naszą emeryturę, jeśli oczywiście szczęśliwie dożyją i będą miały pracę oraz środki materialne, aby nas wspomóc. Niestety w czasie I oraz II Wojny Światowej wielu rodziców straciło swoje dzieci, ponieważ pokolenia młodej i zdolnej młodzieży oddały swoje życie za nasz kraj. Dlatego zdawanie się tylko na potomstwo jako zabezpieczenie naszej emerytury nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem.

Dywersyfikacja kluczem do emerytury.

Zapełnienie spiżarni na naszą emeryturę to bardzo trudne zadanie, które jest postawione przed każdym z nas. Nie wiemy, jaka rzeczywistość zastanie nas za 30 lub 40 lat, gdy będziemy chcieli przejść na zasłużony wypoczynek. Nie wiemy nawet, w jakim kraju będziemy wtedy mieszkać oraz czy będziemy mogli liczyć na wsparcie rodziny. Dlatego najważniejsze jest, abyśmy umieli dywersyfikować nasze oszczędności – czyli minimalizować ryzyko, że na skutek nieprzewidzianych okoliczności nasza spiżarnia opustoszeje.

Inwestujmy jednocześnie w dzieci, złoto, bony skarbowe, nieruchomości i pamiętajmy, że nic nie jest nam dane na zawsze i może się niestety zdarzyć tak, że będziemy na przykład w wieku 50 lat zaczynać ponownie budować od początku swoją emerytalną przyszłość.

Zakładajmy, że najlepsze dla nas rozwiązanie zostanie zrealizowane, ale bądźmy także przygotowani na najgorszy możliwy wariant.