Edukacja dzieci to najlepsza inwestycja

Radoslaw Chodkowski, Edukacja dzieci to najlepsza inwestycja

Każdy rodzic wie, że posiadanie dzieci wiąże się z istotnym wyzwaniem dla domowego budżetu. Istotna część wydatków wiąże się z edukacją, a zatem nie ma nic dziwnego w fakcie, że wiele osób szuka na tym polu oszczędności, m.in. poprzez kupno używanych podręczników. Jest jednak szerokie grono rodziców, którzy sądzą, że edukacja nie jest polem, na którym powinno się ciąć koszty. Kto ma w tym zestawieniu rację?

Każdy z nas odebrał jakieś wykształcenie i chociażby przez ten pryzmat może ocenić, jak mu się wiedzie w życiu. O ile jednak bardzo donośnie brzmią głosy kontrowersyjne o tym, że niektóre studia nic nie dają, lub przeciwnie, że to nie wykształcenie decyduje o odniesieniu życiowego sukcesu, warto przyjrzeć się temu zagadnieniu z nieco szerszej perspektywy.

Nie tylko plecak i podręczniki

W zależności od etapu życia dziecka, pewne wydatki pojawiają się i znikają. Dobrym przykładem są pieluchy, które przez pierwszy rok życia naszego malucha stanowią główny koszt ponoszony przez rodziców. W końcu mleko mamy jest za darmo, a ubranka otrzymujemy często od rodziny i przyjaciół. Jednak po upływie dwóch – trzech lat wydatek ten powoli traci na znaczeniu.

Koszty edukacji plasują się tutaj na zupełnie przeciwnym biegunie, narastając z czasem do coraz pokaźniejszych rozmiarów. Początkowo jest to tylko koszt przedszkola oraz dodatkowe wydatki na kredki czy plecak. W miarę dorastania dziecka pojawiają się jednak coraz poważniejsze pozycje, silniej obciążające domowy budżet. Komplet podręczników do gimnazjum lub liceum potrafi kosztować kilkaset złotych. Do tego dochodzi koszt dojazdów do szkoły – również bardzo istotny w przypadku wielu miast. Bardzo często w grę wchodzą zajęcia dodatkowe, takie jak nauka języków lub rozwijanie naturalnych talentów dziecka.

Kumulacją wydatków związanych z edukacją są z pewnością studia. Młodzież z większych miast, o ile uzyska odpowiednio dobre wyniki w nauce, może bezpłatnie kształcić się na uczelniach wyższych. Jednak bardzo częsta jest również sytuacja, w której rodzice muszą sfinansować nie tylko koszt czesnego, ale również wynajem pokoju i podstawowe utrzymanie syna lub córki w mieście akademickim. To właśnie sprawia, że uzyskanie wykształcenia lepszego od rówieśników bywa bardzo kosztowne.

Szkoła publiczna też kosztuje

Obowiązek szkolny oraz bezpłatne szkolnictwo publiczne sprawiają, że zdecydowana większość dzieci uzyskuje bardzo zbliżone wykształcenie, przynajmniej do czasu uzyskania matury. Nie oznacza to jednak, że edukacja w takim wypadku nic nie kosztuje. Według opublikowanego w 2013 roku raportu pt. Koszty edukacji od przedszkola do gimnazjum1 wydatki na tę kategorię bywają zróżnicowane i całkiem niemałe. I tak w przypadku kształcenia przedszkolnego średnie roczne wydatki wynoszą od 726 zł w małej zachodniopomorskiej wsi aż do 5130 zł w dużym mieście na Mazowszu. Z kolei w okresie wczesnoszkolnym, kiedy to odpada już koszt przedszkola, rodzice płacą od 448 zł rocznie w podkarpackiej wsi do 1975 zł w Warszawie. Z czasem koszty te ulegają lekkiej zmianie i w okresie gimnazjalnym wynoszą od 610 zł do 1800 zł, podczas gdy w szkole ponadgimnazjalnej od 560 zł do 1500 zł rocznie.

Widoczna jest tu bardzo silna zależność pomiędzy regionem Polski, w którym zamieszkuje rodzina, jak również wielkością ośrodka miejskiego, w którym dziecko uczęszcza do szkoły. Niezależnie od tego podstawowa edukacja dwójki lub trójki dzieci to stały i poważny koszt w domowym budżecie.

Prywatna szkoła tylko dla bogatych

Wielu rodziców nie jest przekonanych co do jakości kształcenia w szkołach publicznych, dlatego też decyduje się na własne działania w tym zakresie. Podstawową formą są korepetycje z jednego lub kilku przedmiotów. Jak wskazano w raporcie pt. Koszty edukacji ponadgimnazjalnej i policealnej2 na dodatkowe zajęcia decyduje się zaledwie 6% rodziców, jednak kiedy już się pojawiają, ich koszt jest znaczny i wynosi przeciętnie 160 zł miesięcznie. Nietrudno wyliczyć, że w skali roku jest to niemal 2000 zł. Wydatki związane z posłaniem dziecka do szkoły niepublicznej są zdecydowanie wyższe. Mogą one wynosić od 400-500 zł, aż do kwot przewyższających miesięcznie 2000 zł. Czesne w prestiżowych szkołach dwujęzycznych, prowadzonych najczęściej przy ambasadach lub przez prywatne podmioty zagraniczne, może sięgać kilkudziesięciu tysięcy złotych rocznie. Na podstawie powyższego z pewnością można powiedzieć, że posłanie dziecka do prywatnej szkoły nie zależy głównie od decyzji rodziców, ale bardziej od zasobności ich portfela.

Studia studiom nierówne

Nie jest tajemnicą, że to uzyskanie wyższego wykształcenia kosztuje najwięcej. Jednak warto tutaj podkreślić fakt, iż często koszty te ponoszone są wspólnie przez rodziców oraz dzieci. Wynika to głównie, że skala wydatków bywa trudna do udźwignięcia przez domowy budżet i podjęcie pracy przez studenta jest koniecznością. Z drugiej strony jest to naturalny okres rozpoczynania aktywności zawodowej, co przekłada się w efekcie na wyższe dochody. W przypadku wykształcenia akademickiego główną rolę grają dwa czynniki: czy student uczy się na bezpłatnym kierunku oraz czy podjęcie studiów wiąże się ze zmianą miejsca zamieszkania.

W zależności od konfiguracji powyższych elementów, osoba studiująca „państwowo” i zamieszkująca z rodzicami ponosi stosunkowo niewielkie wydatki w porównaniu do słuchacza studiów prywatnych, zmuszonego dodatkowo do przeprowadzki do akademickiego, najczęściej również drogiego miasta. Dużą rolę gra tu ciągle wsparcie rodziców, którzy niekiedy gotowi są zacisnąć pasa przez kilka dodatkowych lat, aby syn lub córka mogli studiować na prestiżowym kierunku, zapewniającym dobre wykształcenie.

Czy dobra edukacja się opłaca?

Można w tym momencie powrócić do rozważań z początkowej części tekstu, gdzie wspomniane zostały dwa przeciwstawne stanowiska w przedmiocie przełożenia wykształcenia na przyszłe zarobki. Niezależnie od faktu, że zapewne każdy jest w stanie wskazać osobę wykonującą pracę zdecydowanie poniżej lub też zdecydowanie powyżej swoich kompetencji, należy się w tym zakresie oprzeć na uśrednionych danych.
Według badania przeprowadzonego przez Sedlak & Sedlak w 2015 roku3 osoby posiadające wykształcenie podstawowe zarabiały przeciętnie 2500 zł miesięcznie, osoby z wykształceniem średnim 3000 zł miesięcznie, podczas gdy absolwenci inżynierskich kierunków magisterskich uzyskiwali wynagrodzenie w przeciętnej kwocie 5350 zł.

Przyjmując zatem, że wyższe wykształcenie przekłada się na zwiększenie miesięcznych zarobków o 1500 zł, otrzymujemy kwotę 18 000 zł rocznie. Przełożenie tej różnicy na kilkadziesiąt lat aktywności zawodowej pozwala postawić tezę, że zainwestowane w edukację dzieci pieniądze są w stanie wygenerować bardzo wysoką stopę zwrotu w ciągu całego życia dziecka. Na marginesie jedynie warto wspomnieć, że wraz z wykształceniem młoda osoba uzyskuje często wyższy status społeczny, obracając się wśród bardziej ambitnych znajomych, oferujących lepsze możliwości rozwoju i awansu.

Decyzja leży w rękach rodziców

O ile wybór kierunku studiów bywa często przedmiotem gorącej dyskusji pomiędzy maturzystą i jego rodzicami, o tyle należy pamiętać, że zdecydowana większość kart leży po stronie rodziców. Odpowiednie decyzje w przedmiocie ścieżki kształcenia potomstwa wymagają nie tylko wysokiej świadomości, ale również znacznych nakładów finansowych. Dlatego też warto gromadzić przeznaczone na ten cel środki już we wczesnych latach życia dziecka, a nawet jeszcze przed jego narodzinami. Taka postawa z pewnością przyniesie spodziewane owoce.

1 Urszula Sztanderska (red.), Koszty edukacji od przedszkola do gimnazjum, [http://eduentuzjasci.pl/images/stories/publikacje/ibe-koszty-edukacji-od-przedszkola-do-gimnazjum.pdf], [str. 122-129]
2 Urszula Sztanderska, Elżbieta Drogosz-Zabłocka (red.), Koszty edukacji gimnazjalnej i ponadgimnazjalnej,[http://eduentuzjasci.pl/images/stories/publikacje/ibe-raport-koszty-edukacji-ponadgimnazjalnej-i-policealnej.pdf], [str. 13]
3 Ogólnopolskie Badanie Wynagrodzeń 2015, [http://wynagrodzenia.pl/artykul/podsumowanie-ogolnopolskiego-badania-wynagrodzen-w-2015-roku