Ludzkie działanie, czyli o dokonywaniu wyborów

bartlomiej-borzucki-ludzkie-dzialanie

Każdego dnia podejmujemy setki decyzji mających wpływ na nasze życie. Wybieramy najlepsze według nas produkty spożywcze do przygotowania śniadania czy kupujemy najwygodniejszy materac, na jaki nas stać, aby dobrze przespać noc. Nie zawsze dokonujemy słusznych wyborów, czasami popełniamy błędy, na których się uczymy, aby w przyszłości podejmować lepsze i bardziej odpowiedzialne decyzje. Wybór, a później działanie, są istotą naszego życia, ponieważ prowadzą nas one do obranego celu.

Ludzie postępują racjonalnie

Termin „ludzkie działanie” jest ściśle związany z Austriacką Szkołą Ekonomiczną oraz z jej wybitnym przedstawicielem Ludwikiem von Misesem, który w książce Ludzkie działanie: Traktat o ekonomii opisał bardzo dokładnie, czym jest ekonomia i co popycha ludzi do działania. Najważniejszym przesłaniem jego nauki jest to, że działanie człowieka jest zawsze racjonalne, ponieważ „ostatecznym celem działania jest zawsze zaspokojenie jakiejś potrzeby działającego”1. A zatem celem, do którego dąży każdy z nas, jest jego własne szczęście2.

Cele w życiu człowieka nie pozostają niezmienne, tylko ewoluują w zależności od etapu, w którym się obecnie znajduje. Najważniejsze jest dla niego przeżycie, czyli zdobycie wody, pokarmu oraz ciepłego miejsce do spania. Później potrzeby stają się bardziej wyszukane i dotyczą coraz ambitniejszych wartości, takich jak bezpieczeństwo, miłość, akceptacja, chęć pomocy, kreatywność i wiele innych, których nie byliśmy wcześniej świadomi lub takich, które właśnie utraciliśmy z powodu podjęcia niewłaściwych działań.

Definicja szczęścia

Piękne jest to, że każdy z nas ma w swojej głowie inną definicję szczęścia i celu, który pragnie zrealizować. Dzieje się tak dlatego, że mamy inne systemy wartości, według których podejmujemy decyzje. Jedni przedkładają wolny czas nad pracę i wolą rolę bezrobotnego, inni pracują kilka godzin dziennie, aby zamienić efekty swojego trudu na filiżankę kawy i ciastko w kawiarni na rogu. Dzieci ze względu na brak umiejętności kalkulacji nie potrafią analizować swoich zachowań pod względem ekonomicznym i często podejmują spontaniczne decyzje, które w danej chwili sprawiają im radość – jak na przykład kupno najładniej zapakowanej czekolady, mimo iż nie jest ona najsmaczniejsza lub malowanie po ścianach, bo kartka papieru leży za daleko. Dlatego tak ważne jest, aby nieustannie pracować nad systemem wartości – zarówno naszym, jak i naszych podopiecznych.

Cena jako ekonomiczne narzędzie

Ekonomicznym narzędziem, które pomaga nam podjąć lepsze decyzje i zdefiniować nasze przyszłe działania, jest cena. Dzięki niej przedsiębiorcy potrafią ocenić, czy marża, którą zakładają, będzie możliwa do osiągnięcia – czyli czy ich inwestycje przyniosą zyski oraz czy klienci będą potrafili dzięki temu efektywnie zaalokować swoje posiadane pieniądze. Problem nieefektywnej alokacji kapitału pojawia się wtedy, gdy cena nie wynika z kalkulacji zaangażowanych stron, ale jest kreowana z zewnątrz – na przykład poprzez dotacje państwowe lub ingerencję w umowy międzyludzkie. A zatem narzucanie minimalnej stawki godzinowej za pracę jest błędne, ponieważ cena przestaje tutaj opierać się na ekonomicznych wyznacznikach i w tej sytuacji nie umiemy ocenić, ile warta jest nasza praca.

Dzieci nie znają jeszcze pojęcia ceny, ponieważ nie wiedzą, ile pracy trzeba włożyć, aby zdobyć określony produkt. Dodatkowo reklamodawcy oraz właściciele sklepów działają tak samo destruktywnie na nasz domowy budżet, jak ingerencja państwa na inwestowanie kapitału – ponieważ często uniemożliwia ona pełne wykorzystanie wiedzy w podejmowaniu decyzji. Stąd od samego początku powinniśmy uczyć dzieci, czym jest zbilansowany budżet kieszonkowy, czyli pokazywać im, na co w danym miesiącu je stać. Dzięki temu nabiorą one intuicji dotyczącej ceny i podejmą lepsze decyzje, ponieważ będą je opierać na określonym systemie wartości, który jest bardziej stabilny, jeśli jest wolny od bodźców zewnętrznych.

Społeczeństwo jako zbiór jednostek

Analizując działania ludzi, którzy tworzą społeczeństwo, należy według Szkoły Austriackiej patrzeć na nich jako na zbiór jednostek, a nie pojedynczą grupę, ponieważ tylko człowiek posiada system wartości oraz cel, do którego dąży. Tak więc naturalnym działaniem ludzi, którzy widzą krzywdy innych, jest chęć udzielenia im pomocy – czy to przy znalezieniu pracy czy przy uzbieraniu potrzebnych funduszy na operację lub leczenie. Bardzo często nasze ludzkie odruchy są tłumione przez państwowe instytucje, które biorą na swoje barki coraz więcej obowiązków, starając się wyręczyć swoich obywateli. Skutkiem tych działań jest zobojętnienie ludzi na krzywdy innych, ponieważ nasz system wartości jest w danym momencie zaburzony. Działa na niego zewnętrzny czynnik, który skutecznie usypia ludzkie odruchy, informując nas na każdym kroku, że świetnie daje sobie radę.

Każde nasze działanie: zarówno bierne – gdy czekamy co przyniesie nam los, jak i aktywne – gdy świadomie idziemy do przodu, rozwija nas, zmienia nasz system wartości i naszą definicję szczęścia. Nikt nie zna nas lepiej niż my sami i nikt inny nie ma recepty na nasze szczęście. Nawet ekonomia nie odpowie nam na pytanie, do czego powinniśmy dążyć, ponieważ najpierw musimy sami uświadomić sobie swoje potrzeby. Ale kiedy będziemy wiedzieć, co może dać nam spełnienie, to ekonomia pomoże dobrać takie środki, aby osiągnąć upragniony cel3. Rodzice także nie mogą powiedzieć ze stuprocentową pewnością, czego pragną ich dzieci i nie jest ich zadaniem wyznaczanie im celów. Można tylko zachęcać najmłodszych do przemyślenia, do czego chcą dążyć i co przynosi im szczęście, a najważniejsza rola opiekunów powinna polegać na pokazaniu i wyjaśnieniu sposobów i narzędzi, dzięki którym dzieci mogą realizować swoje potrzeby.

1.Ludwig von Mises,  Ludzkie działanie: Traktat o ekonomii, Fundacja Instytut Ludwiga von Misesa, Warszawa 2007, strona 20

2.Tamże, strona 15

3.Tamże, strona 11