Muzeum Kolejnictwa w Kościerzynie po drodze nad morze

Morze Bałtyckie to najczęstszy kierunek wakacyjnych wypraw Polaków. Wyjazd nad morze to dla rodziny podróżującej samochodem nie lada wyzwanie, a dla dzieci długa i nużąca podroż. Przerwa w drodze z południa na północ to doskonały sposób, by odpocząć i rozprostować nogi –np. w Muzeum Kolejnictwa w Kościerzynie.

Może to wydawać się niewiarygodne, ale to od torów kolejowych zaczęła się moja miłość do skał i minerałów, a pośrednio podróży. Tata często zabierał nas na spacery do lasu i na łąki okalające nasze osiedle. Uwielbiałam biegać i chować się w wysokiej trawie, zrywać czarne jak smoła jeżyny, zbierać maki, chabry i rumianki na bukiety. Do momentu, gdy tato pokazał mi i bratu tory kolejowe, po których wolno sunął pociąg towarowy. Ta scena zrobiła na mnie wielkie wrażenie, zielony elektryczny potwór z trzema wielkimi reflektorami ciągnął chyba ze 40 wagonów. Pociąg jechał po błyszczących w słońcu torach, leżących na wysokim wale biegnącym skrajem lasu, którego szczytowa część wtedy pokryta była jasnymi kamyczkami, które migotały w słońcu. Od tamtej pory zaczęłam kolekcjonować kamienie. Dodatkowo wielką radość sprawiało mi liczenie wagonów pociągów towarowych i pasażerskich. W tych ostatnich wieczorami liczyłam okienka, w których świeciło się światło. Oczywiście jako dziecko uwielbiałam jeździć pociągiem do babci na wakacje. Na początku lat 90. w moim mieście zlikwidowano wąskotorówkę, a na dworcu przestały zatrzymywać się pociągi pasażerskie. Dziś słychać tylko stukot pociągów towarowych, które toczą się do elektrowni z węglem lub wywożą siarkę z kopalni. Nie ma śladu po wąskich torach, wijących się przez miasto, a dworzec kolejowy straszy. Wracam myślami do tych beztroskich chwil, ilekroć widzę pociąg. Od kilku lat wakacje spędzam nad Bałtykiem, gdzie wprawdzie jeżdżę samochodem, ale przerwa w tej długiej podróży to dla mnie okazja, by przywołać kolejowe wspomnienia. Dlatego w ubiegłe wakacje w drodze nad morze zatrzymaliśmy się oglądać lokomotywy w Kościerzynie.

To maleńkie miasteczko położone jest w regionie zwanym Kaszubską Szwajcarią. Jak powszechnienie wiadomo, Szwajcaria słynie z malowniczych widoków i transportu kolejowego. Podobnie Kościerzyna, która również znana jest z niezwykłych krajobrazów i zbiorów taboru kolejowego. W muzeum przy ulicy Towarowej 7 prezentowane są eksponaty nawet sprzed stu lat: parowozy, lokomotywy, wagony i urządzenia torowe. Kolekcja imponuje unikalnością i wielkością zbiorów, które gromadzone są od początku lat 90.

Wśród eksponatów jest 47 różnego typu pojazdów szynowych, w tym aż siedemnaście parowozów. Do najcenniejszych należy ponad stuletni parowóz Ok1-112 z 1915 r., powszechnie spotykany na torach Europy w latach 30. XX wieku. Mojemu synkowi najbardziej spodobał się parowóz TKt48-179 z odsłoniętym przekrojem kotła. Ta niezwykła lokomotywa powstała w celach edukacyjnych, a wyprodukowała ją Fabryka Lokomotyw „Fablok” w Chrzanowie w 1955 r. Mnie najbardziej zainteresował najdłuższy parowóz wyprodukowany w Polsce – Pu29-3 oraz wagon medyczny.

Bezsprzecznie największą atrakcję muzeum stanowią parowozy, lokomotywy spalinowe i elektryczne. Ciekawe są również: ogromna hala na cztery parowozy, różne wagony, cysterny, pługi odśnieżne, niespotykane już urządzenia torowe, jak żurawie wodne, semafory, historyczne dokumenty, medale i pamiątki. Kościerzyna to obowiązkowy punkt na mapie turystycznej wielbicieli kolejnictwa. Polecam ją także wszystkim podążającym nad morze w wakacje, godzinna przerwa w podróży na pewno ucieszy znużonych drogą małych pasażerów, tym bardziej, że do każdej lokomotywy można wejść, a w niektórych nawet otworzyć palenisko.

Przydatne informacje:

Muzeum Kolejnictwa w Kościerzynie
ul. Towarowa 7, Kościerzyna

Godziny otwarcia (czynne przez cały rok):

poniedziałek 10.00-16.00
wtorek – niedziela 10.00-18.00

Bilety:
normalny – 8 zł
ulgowy – 6 zł
grupowy – 4 zł

Dzieci do lat 7 wchodzą bezpłatnie.

Zachęcamy również do wejścia na stronę Muzeum Kolejnictwa w Kościerzynie >>>

Fot. Muzeum Kolejnictwa w Kościerzynie