Wakacje z dziećmi – jak obronić się przed rozrzutnością?

Zbliżają się wakacje, czas odpoczynku, urlopów oraz rodzinnych wyjazdów. Wielu z nas zastanawia się, co zrobić, aby chwilowe oderwanie się od codzienności pozwoliło nam naładować baterie na kolejny rok pracy oraz zacieśnić więzy rodzinne, jednocześnie nie rujnując budżetu domowego.

Wakacje z dziećmi a odpoczynek i budżet

Odwiedzając polskie kurorty wakacyjne, możemy odnieść wrażenie, że nasz portfel znajduje się w podobnie beznadziejnej sytuacji jak Leningrad bądź Warszawa w czasie II wojny światowej. Z jednej strony mamy bezwzględnych sprzedawców, którzy używają wszelkich możliwych metod, aby uszczuplić nasz wakacyjny budżet, a z drugiej mamy nasze dzieci, które nie wiedzą, czym dokładnie jest pieniądz, ładnie się uśmiechają, prosząc o kolejną zabawkę czy lody i mają swoje – niekoniecznie racjonalne – potrzeby. A jedynymi obrońcami naszego portfela jesteśmy my sami i czasami wybieramy święty spokój zamiast przemyślanych decyzji. Dlatego warto już przed wakacjami przemyśleć strategie, które pomogą nam uniknąć nadmiernych wydatków.

Istotne elementy udanych wakacji

Są trzy warunki, które trzeba spełnić, aby wakacje były udane: planowanie, planowanie i – najważniejsze – planowanie. Obmyślanie urlopu powinniśmy zacząć tak samo, jak budowę domu – czyli od solidnego fundamentu. W tym wypadku jest to budżet, który chcemy przeznaczyć na wypoczynek, ponieważ to on definiuje, w jaki sposób możemy spędzić urlop. Później wybierzmy miejsce i czas oraz zastanówmy się, czy chcemy wypoczywać tylko w gronie najbliższej rodziny czy może pojedziemy na wakacje w większej grupie. Mając odpowiedzi na powyższe pytania, możemy zacząć przeglądać oferty biur podróży i polować na korzystne okazje (first minute/last minute) lub samemu podjąć się zorganizowania wyjazdu. W dobie Internetu nie jest to trudne i wymaga od nas tylko dwóch rzeczy: czasu oraz chęci. A dzięki temu można niejednokrotnie sporo zaoszczędzić. Nikt nie jest w stanie odpowiedzieć nam na pytanie, czy warto się trudzić samemu czy może lepiej skorzystać z usług profesjonalistów, ponieważ cena jest pojęciem relatywnym i każdy z nas posiada swoją własną szalę, dzięki której wie, co jest dla niego ważniejsze i bardziej cenne.
[Szerzej o tym można przeczytać tutaj: https://smartstart.pl/bartlomiej-borzucki-jak-ksztaltuje-sie-cena/]

Zacznij od siebie – plan długofalowy

Dziecko przychodzi na świat ze zbiorem umiejętności, którymi obdarzyła je natura. Potrafi ssać, przełykać, ruszać rękami i nogami czy reagować na światło. Żaden maluch jednak nie rodzi się z wrodzoną chęcią do zakupów bądź permanentnego wyszukiwania drogich rozrywek. To my ich tego nauczyliśmy. Oczywiście nikt z nas świadomie tego nie robi, ale jeśli w czasie cotygodniowych rodzinnych zakupów kupowaliśmy dziecku za każdym razem coś – loda, czekoladę, zabawkę czy gazetkę, to takim działaniem stworzyliśmy u dziecka nawyk. Jest on potem wywoływany poprzez dwa czynniki: sklep oraz bliskość rodzica. Niestety miejscowości turystyczne w czasie wakacji bardzo często wyglądają jak jeden wielki bazar, co jest odbierane przez dzieci jako początek dobrze znanego przez nich procesu, w którym na samym końcu otrzymują nagrodę w postaci materialnego prezentu1.

Z takimi nawykami musimy zacząć walczyć jak najszybciej, jednak lepiej nie przewracać świata do góry nogami w czasie rodzinnych wakacji, aby uniknąć mało efektywnego działania i niepotrzebnych kłótni. Zacznijmy już teraz, jeśli do wakacji zostało trochę czasu lub zaraz po nich, a w czasie urlopu spróbujmy pogodzić się z przywarami, do których wykształcenia sami się przyczyniliśmy lub starajmy się zaplanować wakacje tak, aby czynników wywołujących nawyki zakupowe było jak najmniej. Dodatkowo, jeśli brakuje nam czasu na zmianę kłopotliwych przyzwyczajeń, to spróbujmy poradzić sobie na wakacjach za pomocą doraźnych sposobów.

Zawrzyj umowę

To, czy wydane pieniądze na wakacjach są rozrzutnością czy dobrze zainwestowanym kapitałem w zabawę i odpoczynek, zależy od tego, jak bardzo przekroczyliśmy wakacyjny budżet. Stwórzmy zatem kontrakt, w którym jasno wytyczymy granice sobie i naszym dzieciom i bądźmy konsekwentni. Napiszmy konkretnie, że przykładowo dziennie możemy kupić tylko jeden słodycz oraz pójść na jedną atrakcję. Dla starszych dzieci zamiast limitów ilościowych można wprowadzić limity kwotowe. Postarajmy się wypisać wszystko, co przychodzi nam do głowy i uregulować kwestię słodyczy, atrakcji czy zabawek, tak by żadne prośby dziecka nas nie zaskoczyły. Oczywiście przed wyjazdem musimy pokazać dziecku wypisane zasady i upewnić się, że zrozumiało ono, o co chodzi. I pamiętajmy, że najważniejszy jest sposób, w jaki będziemy przestrzegać ustalonych reguł, a nie sama umowa, bo papier wytrzyma przecież wszystko. Taki kontrakt pozwoli nam uniknąć nieścisłości i nieporozumień przy różnych negocjacjach – na przykład, czy mogę zjeść kolejnego loda lub iść po raz trzeci z rzędu na dmuchany zamek. Niejasne reguły rodzą wiele nieporozumień, ponieważ nawet nastolatkowi trudno jest zrozumieć, dlaczego wczoraj mógł zjeść dwa gofry z bitą śmietaną, a dzisiaj musi się zadowolić tylko wczorajszymi wspomnieniami.

Niech dziecko wydaje

Kolejnym doraźnym sposobem, który może uratować nasz budżet i pozwoli uniknąć niepotrzebnych kłótni, jest wakacyjne kieszonkowe. Możemy się umówić z dzieckiem, że na czas wyjazdu dostanie ekstra pieniądze, które będzie mógł wydać w dowolny sposób. Trzeba jednocześnie zaakcentować, że dodatkowo my nie będziemy finansować żadnej jego zachcianki. A zatem, jeśli pieniądze skończą się na drugi dzień, to do końca wakacji nie będzie mogło sobie kupić niczego więcej. W ten sposób przenosimy odpowiedzialność za wydatki na dziecko. Może wydawać się to brutalne, ale na pewno zaowocuje to w przyszłości. Należy jednak pamiętać o dwóch rzeczach: po pierwsze należy poinformować dziecko odpowiednio wcześnie o takim rozwiązaniu, a nie dawać mu dodatkowego kieszonkowego w dniu wyjazdu. Po drugie – tak samo jak nie dajemy dziecku noża do ręki bez upewnienia się, że wie ono, jak się nim obsłużyć – tak samo nie powinniśmy oferować mu pieniędzy w przypadku, gdy nie ma ono pojęcia o zarządzaniu nimi. Jeśli nigdy nie uczyliśmy dziecka, jak funkcjonuje pieniądz, to lepiej nie korzystać z tego sposobu, bo może się on okazać betonowym kołem ratunkowym i wywołać niepotrzebną frustrację obu stron.

 

Wakacje to czas radości, odpoczynku, relaksu oraz oderwania się od codziennych spraw. Nie jest to dobry moment, aby zmieniać swoich najbliższych. Zacznijmy od zmiany siebie i swoich nawyków oraz przywar, później dopiero próbujmy przekonać innych do zmian.

Albert Einstein mawiał, że głupotą jest robić ciągle to samo i oczekiwać innych rezultatów, więc spróbujmy w tym roku skorzystać z naszego doświadczenia i prewencyjnie reagować na wszelkie próby doprowadzenia do rozrzutności. A od września zacznijmy planować kolejne wakacje, które mile wspominać będzie nie tylko cała rodzina, ale także nasz portfel.

 

 

  1. Więcej o sile nawyku można przeczytać w książce Charlesa Duhigga o tym samym tytule.